
Data: 09-29.07-2026
Trasa: Papeete – Makatea – Tikehau -Ahe -Apataki-Rangiroa
Mile/godziny: 270h/ 568Mm
Papeete
Tankowanie
Mamy pozwolenie na tankowanie bez podatku, ale niestety od 1 lipca zmieniły się przepisy i niezależnie od pozwolenia cena na ropę jest taka sama czyli 165XPF (do tej pory była 150XPF a bez podatku 135XPF). Pani w stacji benzynowej twierdzi, że tak już będzie na stałe. Są różne ceny dla rybaków, jachtów i różnych innych rodzajów łódek.
Makatea
Bojki i port
Przy wejściu do portu są 2 bojki, małe i trudno je znaleźć przy zafalowaniu. Łapiemy południową bojkę. Wcześniej koresponduję z kapitanem portu i jego synem Tapu +689 87715205 Tapu oferuje wycieczkę po wyspie za 5000XPF/osoba. Niestety wiatr wieje nienormalnie z zachodu i fale wchodzą prosto do portu, więc wejście do portu odpada.
Tikehau
Atol z jednym wejściem (passe Thueiva). Z Guestimora (programu wyliczającego prądy w wejściach do atoli na Tuamotu) wyliczyłam czas spokojnej wody – wyszło 9:30. Podpłynęliśmy do passy, ale prąd wychodzący był ponad 4kn. Poczekaliśmy jeszcze prawie godzinę i prąd zmalał do 3kn, więc zdecydowaliśmy się wejść. Były duże przeciwne fale, ale Pluskata dała radę. Postanowiliśmy popłynąć od razu do Garden of Eden na drugą stronę atolu. Bojki były tylko do pierwszego miasta – Tuherehera, a potem mapa c-Map nie miała już batymetrii a Navionics w telefonie miał bardzo symbolicznie. Założyliśmy więc z Tomkiem słuchawki, Tomek stał na dziobie, a ja z telefonem w ręku przy sterze. Położenie niektórych kamieni się zgadzało, ale nie wszystkie były zaznaczone na mapie.
Garden of Eden
Położony na motu (wyspie) na atolu Tikehau, ten idylliczny ogród pozwala obecnie dwóm rodzinom, liczącym łącznie 13 osób, żyć niemal całkowicie samowystarczalne. Nadwyżki produktów rolnych są sprzedawane przepływającym żeglarzom, mieszkańcom atolu, a nawet sklepom na Tahiti za pośrednictwem sklepów takich jak Araka w Pirae.
Po przybyciu z Tajwanu do Tikehau w listopadzie 1993 r., Elie Hong zaczął szukać ustronnego miejsca do osiedlenia się. Znalazł motu, które stało się jego Ogrodem Eden. Chciał odciąć się od codzienności i uciec od społeczeństwa, konsumpcjonizmu i jego pułapek. Jego celem było życie w samowystarczalności, z zaspokojeniem jedynie podstawowych potrzeb. „Dla niego stosowanie pestycydów, insektycydów czy GMO było wykluczone. W tamtym czasie wydawało się to dla wszystkich niemożliwym wyzwaniem”. Inicjatywa rzeczywiście stanowiła prawdziwe wyzwanie. Dostęp do wody na atolach jest ograniczony. Co więcej, ich podłoże składa się z fragmentów koralowców, muszli lub glonów wapiennych. Trudno było zatem wyobrazić sobie żyzny ogród w takim kontekście. Jednak Elie Hongowi się udało.
Po farmie oprowadza nas jeden z właścicieli – krewny głównego założyciela, uprawiają różne owoce i warzywa. Hodują świnki, łowią ryby i hodują kurczaki na jajka. Produkują też sól z wody morskiej, miód (mają ule) i olej kokosowy. Kupujemy sałatę, miętę i miód. Płacimy za wszystko 2100xpf w tym 1800xpf za miód. Następnego dnia wracamy i kupujemy jeszcze skromny wisiorek z ładną perłą.
Tuherahera
Główne miasteczko na wyspie, posiada mały port – dobrze osłonięty, dwa sklepy, kilka barów z gotowymi daniami, ośrodek zdrowia, pocztę i trochę domów. Zwiedzenie miasta zajmuje nam ok godziny. Wszystko jest czyste i schludne, chociaż jest trochę porzuconych domów z rozpadającymi się dachami, ale te zamieszkałe są bardzo dobrze utrzymane.
Nurkowanie koło Passy Tuheiava
Wybieramy biuro nurkowe Tikehau diving. Płyniemy motorówką na drugą stronę passy. Schodzimy na ok 20m. Wszędzie jest dużo ławic ryb, jest też trochę różnych rekinów, napoleon no i oczywiście olbrzymia manta.
Ahe
Kolejny atol archipelagu Tuamotu. W całym atolu jest pełno farm perłowych. Przez środek od passy do miasta jest wyznaczony tor wodny. Do passy wchodzimy przy 3-3,5kn przeciwnego prądu, ale Pluskata daje radę.
Tenukupara
Ładne miasteczko – jedyne na wyspie. Ma dwa sklepy (jeden zamknięty), pocztę, urząd miasta i bardzo dobry barek, gdzie jemy obiad – Tomek wybiera rybę w sosie z frytkami a ja biorę poison cru (surowa ryba z warzywami i cytryną). Obie rzeczy bardzo smaczne. Za całość łącznie z coca colą i piwem płacimy 3700XPF.
Przechodzimy betonową groblą na drugie motu. Na początku jest elektrownia – całe pole paneli słonecznych, dalej są domki z mieszkańcami obsługującymi farmy perłowe (Tomek poprosił i dostał 2 bojki perłowe do podwieszania łańcucha) i plantacje palm kokosowych. Wszystko zadbane.
Przy przystani są zawody w bule. Wszyscy znakomicie się bawią, część ma na głowach wianki albo kapelusze zrobione z liści. Do tego muzyka – niezbyt głośna.
Kotwiczenie
Rzucamy kotwicę na 15m. Wszędzie jest pełno skał koralowych (tzw boomis), więc postanawiamy podwiesić łańcuch na odbijaczach. Cała operacja zajmuje nam ok 3 godzin. Potem Tomek nurkuje do kotwicy i okazuje się, że mimo podwieszenia łańcuch zaplątał się naokoło skały. W miasteczku bierzemy kontakt do nurka – pracownika farmy pereł, który twierdz, że zanurkowanie na 15m i odplątanie łańcucha bez sprzętu to dla niego żaden problem.
Następnego dnia Tomek dzielnie podwiesza łańcuch wyżej, składamy łódkę i ze słuchawkami na uszach odplątujemy i wyciągamy wspólnymi siłami kotwicę (Tomek na dziobie obsługuje windę i odbijacze, a ja przy sterze i silniku) łącznie ze wszystkimi podwieszonymi odbijaczami.
Postanawiamy więcej nie ryzykować kotwiczenia w koralach i wypływamy z atolu – do następnej wyspy mamy 55Mm.
Apataki
Po całonocnym płynięciu z falami z każdej strony dopływamy rano do północnej passy atolu Apataki. Mimo, że wg Guestimator (aplikacja do wyznaczania czasu spokojnej wody w passie) o 9:30 ma już być prąd wchodzący do atolu to i tak mamy 2kn prądu wychodzącego. Dla Pluskatej to żadem problem, ale prąd sięga głęboko w atol.
Kotwicowisko koło motu Rua Vahine
Bardzo ładne kotwicowisko, kotwicę rzucamy na piasku na głębokości 10m, a „bumisie” są na tyle daleko, że na razie nie musimy podwieszać łańcucha.
Motu Rua Vahine
Rano zauważamy, że nasza bojka kotwiczna wybrała wolność. Na szczęście wiatr wiał w kierunku wyspy i wypatrzyliśmy ją na brzegu Motu. Zwodowaliśmy torpedowca i Tomek popłynął na wyspę – bojka została odzyskana!!! Po śniadaniu mocujemy bojkę z powrotem, a wracając na jacht spotykamy małego rekina, który się bardzo nas przestraszył. Płyniemy potem na wycieczkę na motu. Wysepkę obchodzimy wkoło w ok 20 minut. Po drodze spotykamy piknikujących lokalesów, którzy częstują nas dobrze przyrządzonym chlebowcem. Dalej są 2 domy. Od jednego z mieszkańców dostajemy dużą bojkę perłową. Tomek jest wniebowzięty :-).
Wracamy na jacht i Tomek jeszcze myje część podwodną kadłuba, a ja zaklejam świszczące dziurki w rurkach bimini.
Zauważamy ślicznego ptaka z błękitnymi skrzydłami w kolorze wody. Po poszukiwaniach w internecie okazuje się, że to rybitwa biała o śnieżnobiałych piórach. Jak lata nad błękitną wodą to jej skrzydła działają jak ekran na który rzutowany jest turkus wody – niesamowite zjawisko.
Podwieszanie łańcucha
Postanawiamy na spokojnej wodzie spróbować podwiesić łańcuch. Mamy już 3 bojki perłowe, więc po prawie całym dniu obliczeń po południu robimy próbę – wychodzi idealnie.
Rangiroa
Rangiroa to największy atol Tuamotu i trzeci co do wielkości na świecie. Składa się z około 250 wysp, wysepek i ławic piaskowych o łącznej powierzchni około 170 km². Powierzchnia laguny wynosi około 1020 km². Ma 78km długości i 24km szerokości.
Kotwicowisko Tiputua
Jedyne legalne kotwicowisko na Rangiroa. Stajemy na 15m i podwieszamy łańcuch na 4 bojkach. Na kotwicowisku jest sporo jachtów. Do lądowania dinghy służą 2 pomosty i mały porcik przy wejściu do passy. My wybieramy nowy pomost przy publicznej plaży. Pomost jest długi i można zacumować przy łodzi strażackiej przy drabince (od zachodniej strony pomostu).
Wycieczka po motu od passy Tiputua do passy Avatoru
Naszego „torpedowca” zostawiamy przy pomoście przy publicznej plaży i ruszamy na wycieczkę. W planie przejście do drugiej passy, a po drodze obejrzenie kilku sklepów spożywczych i ew zakupy warzyw, farma pereł i degustacja wina u jedynego producenta win na Polinezji Francuskiej.
Lotnisko w Rangiroa jest całkiem porządne, ma punkty odpraw dla dwóch linii lotniczych, które tu latają, całkiem sporą poczekalnię i toalety.
Obok lotniska jest fryzjer, gdzie ceny są ponad 2 razy niższe niż w Pateete, więc umawiam się na następny dzień na obcięcie włosów. Odwiedzamy sklep spożywczy Vaimariu – ma całkiem sporo warzyw w przystępnych cenach jak na Polinezję Francuską. Farma pereł Gauguin’s pearl organizuje jedną wycieczkę po farmie z przewodnikiem o godzinie 14. Koszt 1000XPF od osoby. Dowiaduję się też, że oni kupują małe ostrygi na Ahe i Manihi i dalej je tutaj hodują. W sklepie z perłami ceny są ok 5 razy wyższe niż na Gambier.
Dochodzimy do drugiej passy – jest szersza od tej, którą wchodziliśmy. Tą będziemy wychodzić.
Wracając wstępujemy jeszcze do kilku sklepów spożywczych i w każdym znajdujemy coś ciekawego (np. podróbkę nutelli za połowę ceny – okazuje się bardzo smaczna)
Degustacja wina w Cave a vin de Rangiroa
Dominique Auroy, w 1991 roku postanowił uprawiać winorośl na atolu Tuamotu. I wbrew wszelkim przeciwnościom i po latach ciężkiej pracy, pozornie dziwaczny pomysł stał się wielkim sukcesem.
Wszystko zaczęło się od spotkania Dominique Auroy z Bernardem Hudelotem, winiarzem i biologiem z regionu Haute Côte oraz profesorem enologii na Uniwersytecie w Dijon, specjalizującym się w adaptacji winorośli do ich środowiska klimatycznego.
Pomysł na tropikalne winnice zakorzenił się i z czasem rozkwitł. Pierwsza dekada poświęcona była próbom sadzenia na pięciu archipelagach, w których uczestniczyli Fabrice Baffou, Thierry Chaumas, Bruno Corneau i Sébastien Thépénier.
Pierwsze, symboliczne zbiory miały miejsce w 1999 roku.
Z roku na rok produkcja win wzrasta i zdobywają medale w międzynarodowych konkursach winiarskich.
W winiarni za 2500xpf od osoby można wziąć udział w degustacji 4 gatunków win i jednego rumu. Degustacji towarzyszy film o początkach winnicy i wizyta w winiarni z ogromnymi plastikowymi pojemnikami do fermentacji oraz stalowymi pojemnikami i beczkami dębowymi do starzenia wina.
Próbowaliśmy 2 gatunki wytrawne białe (dojrzewane w beczce i w stalowej kadzi), jedno różowe i jedno lekko słodkie.
Wracając z degustacji zaczęło się robić ciemno. Jakaś kobieta zatrzymała samochód i nas podwiozła pod sam pomost. Powiedziała, że tutaj jest niebezpiecznie chodzić po zmroku drogą bo nie ma oświetlenia.
Akwarium
Ładne miejsce snurkowe przy wschodnim brzegu wyspy przy passie Tiputua. Lekki prąd powoduje, że gromadzi się tam bardzo dużo kolorowych ryb rafowych z rekinami rafowymi włącznie.











































