Data: 03-17.08.2026
Trasa: Rangiroa-Makatea-Toau-Fakarava
Mile/godziny: 70h/ 249Mm
Makatea
Kolejne podejście do zwiedzania wyspy tym razem skuteczne. Wiatr słabnie i wieje ze wschodu i w wejściu do portu nie ma fal.
Na świecie są tylko 3 wyspy takie jak Makatea. Pierwotnie była atolem, ale została podniesiona o sto metrów, gdy uformowała się wyspa Tahiti.
Ten rodzaj formacji geologicznej wziął nazwę tej wyspy. Makatea jest również najwyższą Makateą. Nie ma tu ochronnej laguny, tylko rafa koralowa, która stromo opada.
Makatea była miejscem wydobycia fosforanów w latach 1906-1966. Był to złoty wiek wyspy.
Zwiedzanie wyspy
Umawiamy się z Tapu (+689 87715205) na wycieczkę. Początkowo miała być o 13, ale okazuje się, że z Rangiroa przyjeżdżają ludzie, którzy chcą popływać w jaskini, więc Tapu przesuwa termin wycieczki na 11. Jedziemy samochodem terenowym na wschodni koniec wyspy. Zatrzymujemy się po drodze przy punkcie widokowym na czubku klifu a potem zjeżdżamy na dół do jaskini. W jaskini nie ma naturalnego ani sztucznego światła – wszyscy używają latarek. Jaskinia jest ogromna z dużą ilością nacieków w różnych formach i kolorach. Wchodzimy do krystalicznej słodkiej wody i płyniemy oświetlając sobie drogę latarkami. Jest cudownie. Jaskinia ma długość ok 150m i nieznanej głębokości – nikt nie dotarł do dna. Przepływamy pod nisko zwieszającymi się stalaktytami, omijamy podwodne stalagmity i rozkoszujemy się chłodną (ale nie zimną) wodą.
Po wyjściu z jaskini wstępujemy do sklepu, w którym jest kilka puszek, napoje w lodówce i cebula. Statek z zaopatrzeniem dopłynie dopiero w sobotę. Zostawiamy część ludzi w pensjonacie i wracamy do przystani, gdzie część ekipy wsiada do łodzi i wraca na Rangiroa. My ruszamy dalej zwiedzać wyspę. Jedziemy do pensjonatu koło domu Tapu i oglądamy film z czasów kiedy na Makatei wydobywano fosforany. Na wyspie były wtedy 2 kina, boiska do piłki nożnej, koszykówki i bejsbola, mieli też kilka drużyn, był szpital, ogromna elektrownia, jedyny pociąg na Polinezji Francuskiej i warsztaty naprawcze. To wszystko teraz jest porośnięte dżunglą i zardzewiałe, ale mimo to robi wrażenie. Zwiedzamy też magazyny fosforanów, piec do suszenia, resztki taśmociągów, masarnię i piekarnię z ogromnym piecem chlebowym. Wszystko to jest już zniszczone, ale nosi ślady dawnej świetności.
Odwiedzamy też współczesną elektrownię dostarczającą prąd dla całej wyspy – to głównie panele słoneczne ale jest też generator pracujący w pochmurne dni.
Cala wycieczka kosztuje 5000XPF od osoby
Via Ferrata
Kolejnego dnia umawiamy się z Tapu na Via Ferrata. On dostarcza sprzęt (uprzęże, kaski i rękawiczki). Startujemy o 9:15 rano. Najpierw idziemy na trudniejszą trasę. W uprzęży są 2 wąsy, które wpinamy w linę asekuracyjną. Trasa jest bardzo dobrze przygotowana, wszędzie są klamry zarówno na ręce jak i nogi, jest kilka przejść nad wąwozem w dużej grocie, na końcu jest zjazd tyrolką. Przejście całej trasy zajmuje nam 1,5 godziny. Widoki są obłędne. Idziemy na kolejną trasę – krótszą i uważaną za łatwiejszą. Tym razem Tapu zostaje na dole i robi zdjęcia. Przechodzimy przez grzbiet na wschodni klif – tam na trasie jest ławeczka, gdzie można usiąść i kontemplować widok. Potem znowu wspinamy się do góry, a ostatni odcinek to labirynt skalny utworzony ze zerodowanych skał wapiennych. Na koniec jedziemy popływać w jaskini i wracamy do portu.
Toau
Blind Pass
Stajemy na bojce w ślepej passie. Bojka jest dobrze utrzymana. W sumie naliczyliśmy 9 bojek. Jak przypłynęliśmy ok 11:30 to 4 z nich były już zajęte, a na środku kotwiczył duży jacht żaglowy. Wieczorem przypłynęły jeszcze 2 jachty.
Następnego dnia wszyscy odpłynęli i zostaliśmy sami. Po śniadaniu popłynęliśmy posnurkować – okazało się, że pod jachtem jest całe stado rybek, które czekają aż coś im spadnie z jachtu. Płyniemy dalej i spotykamy rekina (tym razem całkiem dużego), żółwia i dużo różnych ryb. Rafa w dużej części jest zniszczona, ale ryb nie brakuje.
Po snurkowaniu wracamy na jacht, jemy małe conieco i płyniemy na brzeg do Valentine i Gastona – płacimy im za bojkę (500XPF za dzień), trochę gadamy, a potem zwiedzamy działkę. Hodują na niej 2 świnki (jedna jest w ciąży), kury i koguty, pszczoły, a z roślin mają kokosy i bredfruity. Mają też kilka domków do wynajęcia (spotykamy tam 3 francuzów). Po odwiedzeniu mieszkańców płyniemy na sąsiednią niezamieszkałą wyspę i zbieramy kokosy.
Przez następne 2 dni silnie wieje, ale bojka jest mocna i ani drgnie.
Fakarava
Drugi co do wielkości atol na Polinezji Francuskiej. Cały atol został wpisany na listę rezerwatów biosfery UNESCO
Kotwicowisko Rotoava
Duże kotwicowisko, jest sporo piasku, ale też dużo „bumisiów” – trzeba podwieszać łańcuch, ale mamy już pewną wprawę, więc idzie nam to całkiem sprawnie, kotwicę rzucamy na 12m.
Opłaty miejskie
Po zwodowaniu „torpedowca” idziemy do urzędu miejskiego zapłacić opłatę turystyczną (60XPF od osoby/dzień) i za wywóz śmieci – 1000XPF za rozpoczęty pierwszy tydzień i 500XPF za drugi. Pani w okienku jest bardzo miła. Płatność tylko gotówką. Płacimy za 10dni postoju – w sumie 2700XPF.
Wycieczka do latarni morskich
Na motu są 2 zabytkowe latarnie morskie. Najlepiej jest zachowana latarnia Topeka na północnej części motu – ok 4km od kotwicowiska. Została zbudowana w latach 50 XX wieku, a teraz nie jest już używana. Ma schodkową konstrukcję, po której można wejść na szczyt.
Druga latarnia jest bliżej dingy dock, ale jest w gorszym stanie i na terenie prywatnym, więc można ją podziwiać tylko od strony morza.
Nurkowanie w północnej passie
Większość biur nurkowych nie ma wolnych miejsc aż do końca sierpnia (sezon urlopowy), ale udaje nam się znaleźć wolne miejsce w biurze o2. Nurkujemy po południu w północnej passie. Najpierw płyniemy wzdłuż pięknej rafy, podziwiamy duże napoleony, barracudy, dużo kolorowych rybek, a na końcu całe stado rekinów – dużych, ale nie niebezpiecznych. Łódka nurkowa zabiera nas bezpośrednio z Pluskatej i na Pluskatą odwozi.


































