Data: 07-26.06.2026
Trasa: Papeete – Uturoa- Apu Bay,-Tapuamu Bay-Povai-Faaroa Bay-Tahateo-Papeete
Mile/godziny: 92h/ 453Mm
Droga Papeete-Raiatea
Wypływamy z mariny o 7:30. Przed nami 120Mm do Raiatea, gdzie mamy umówione wyciągnięcie jachtu i wymianę uszczelek w S-Drive. Płyniemy z wiatrem początkowo na Genui (wieje 14-18kn), a jak wiatr zaczyna przekraczać 20kn to zmieniamy na foka. W wodzie pływają kłody, które trzeba omijać (skąd kłody na środku Pacyfiku?)
Nad ranem wpływamy do atolu przy Raiartea i podziwiamy wyspę z wody.
Raiatea
Raiatea to druga co do wielkości wyspa na Polinezji Francuskiej, jak większość z tych wysp jest pochodzenia wulkanicznego, należy do archipelagu WyspTowarzystwa. Naokoło wyspy jest droga, a przy niej miejscowości. Środek wyspy to góry (najwyższa ma ponad 1000m) w większości nie dostępne (brak ścieżek i pionowe ściany, a jak już jest ścieżka to zamknięta bramą z napisem teren prywatny).
Uturoa
Stolica wyspy i jednocześnie stolica Wysp Podwietrznych. Kilka sklepów (m.in. Carrefour, i Super U), kilka kościołów różnych wyznań, muzeum, marina (oczywiście nie ma w niej miejsc) i ładne zadbane domki. Jak na większości wysp Polinezji na których byliśmy jest czysto.
Kotwicowisko Uturaerae
To bardziej bojkowisko pełne bojek. W większości to bojki prywatne (podobno mają na sobie numer telefonu). My znajdujemy bojkę bez żadnego widocznego napisu i zakładamy na nią nasze cumy. Obok nas jest jeszcze jedna wolna bojka. Pompujemy mały ponton i płyniemy do biura stoczni.
Chantier Naval Raiatea Carénage SERVICES
Mamy umówione wyciągnięcie jachtu na 4 godziny, żeby wymienić uszczelkę w S-Drive (jakiś czas temu nawinęliśmy kawałek sieci na śrubę i to trochę zepsuło uszczelkę). Umawialiśmy się mailowo, a jak przyszło do konkretnego umówienia się na godzinę, to okazało się, że mają do kontaktów tylko telefon stacjonarny bez WhatsApp. Na szczęście Janusz zostawia mi swoją kartę z numerem telefonu, więc mogą do mnie zadzwonić, jak będą gotowi.
Wyciągnięcie jachtu i wymiana uszczelki
O godzinie 9:30 dzwoni Pani ze stoczni, że są gotowi. Odwiązujemy się od bojki i wpływamy do doku do travel lift. Do doku prowadzi wąskie nie oznakowane przejście w rafie o głębokości ok 3,5m, na szczęście mamy dosyć dobrą mapę tego miejsca (C-Map). Dok jest dosyć wąski, ale Pluskata mieści się z 20cm luzem z każdej strony.
Travel lift nas wyciąga i zostawia na pasach, a obsługa podkłada drewniane klocki pod kil. Dostajemy drabinkę i mechanika do pomocy. Mechanik jest super, wymienia uszczelki w 1,5 godziny (na Gwadelupie zajęło to innemu mechanikowi 4 godziny), przy czym jest skarbnicą wiedzy (jest nurkiem, żeglarzem, ma własny jacht i zarabia też deliverką).
O 13:15 znowu jesteśmy na wodzie i wracamy na „naszą” bojkę. Cała operacja kosztuje nas ok 500$.
Zatoka Faaroa
Głęboka zatoka na południowym wschodzie wyspy. Kotwiczymy na 16m na końcu zatoki. Dno jest muliste, ale kotwica dobrze trzyma. Na końcu zatoki jest rzeczka.
Wycieczka rzeką Apo’omaou
Popłynęliśmy naszą łódeczką rzeką do ogrodu botanicznego. Rzeczka jest bardzo malownicza, wzdłuż rosną kwitnące krzewy, palmy kokosowe, drzewa chlebowca i wiele miej znanych roślin. Niestety rzeka jest płytka i żeby nie zahaczać śrubą o dno trzeba podnieść silnik. Robią to wszystkie łódki, które wpływają do rzeki – łącznie z motorówkami wycieczkowymi. Wracając na jacht z drzewa spada na nas mały gekon. Po dopłynięciu do zatoki wypuszczamy go na trawę na brzegu.
Ogród botaniczny Faaroa
Bardzo ładny ogród botaniczny, jest trochę opisów zarówno po francusku jak i po angielsku, wypielęgnowane trawniki, wyznaczone ścieżki. Zwiedzanie jest za darmo. Ogród botaniczny ma swoją przystań, gdzie zostawiamy naszą łódeczkę.
Tajemniczy dom
Mały domek zbudowany przez emerytowanego francuskiego inżyniera. Domek jest krzywy i ma pochyłe ściany i podłogę. W środku jest zamontowane wahadło Foucaulta a na zewnątrz kilka gier optycznych – trochę zaczarowany świat. Wstęp z przewodnikiem i opowieściami (niestety tylko po francusku) kosztuje 1500XPF od osoby dorosłej.
Tahaa
Wyspa w tym samym atolu co Raiatea, dużo mniejsza. Słynie z uprawy Wanilii, ale są też farmy pereł i destylarnie.
Kotwicowisko Toamaro
Kotwicowisko pełne bojek. Większość z nich należy do pobliskiej farmy pereł (są żółte i mają na sobie numer telefonu). Są przeznaczone dla gości farmy pereł. Teoretycznie stanie na nich jest ograniczone czasowo. Są też białe bojki (ale mało) i te podobno są ogólnodostępne i być może nieograniczone czasowo.
My łapiemy żółtą bojkę, dzwonimy na farmę i umawiamy się na zwiedzanie. Pomost należący do farmy to środkowy z 3 pomostów wychodzących daleko w zatokę.
Farma pereł Champon
Farma na końcu wyspy, warto umówić się telefonicznie, chociaż poza sezonem nie ma tłumów.
Pani ładnie pokazuje proces hodowli ostryg i wszczepiania pereł. Większość młodych ostryg kupują na Tuamotu (tu one nie chcą się osiedlać ze względu na silne prądy). Podhodowane ostrygi umieszcza się na specjalnych sznurkach i czeka aż urosną większe (ok 3 lat). Te większe się „szczepi” się implantami – specjalnymi kulkami z masy muszli z Missisipi. Najpierw wkłada się małe kuleczki a po 18 miesiącach wyjmuje się perłę – jeżeli perła jest ładna to wkłada się kolejną kulkę wielkości wyjętej perły – i tak do 4 razy. Pani pokazuje nam małża od środka, kolejne etapu hodowli a na końcu idziemy do sklepu. Tu dowiadujemy się o klasyfikacji pereł i oglądamy gotowe wyroby. Są bardzo ładne, ale też i bardzo drogie. Rezygnujemy z zakupu :-(.
Plantacja wanilii Fare Vanira
Plantacja wanilii jest ok 25 min drogi na północ od farmy pereł. To mała rodzinna plantacja.
Wanilia to kłącze rosnące na drzewach akacji lub figowca przycinanych od góry. Kwiaty wanilii są hemafroidytami – mają w sobie zarówno część męską jak i żeńską. Żółty kwiat wanilii kwitnie tylko jeden dzień w roku i zazwyczaj pozostaje otwarty przez kilka godzin. W tym czasie musi zostać zapylony, żeby powstała laska wanilii. Tutaj robi się to ręcznie ponieważ nie ma odpowiednich owadów (pszczół).
Plantacja Vanilla Prod’s Shop
Plantacja wanilii w kolejnej zatoczce – płyniemy do niej naszym „torpedowcem”. Jest zupełnie inna od poprzedniej, tutaj pnącza wanilii rosną na specjalnych podporach. Plantacja składa się z kilku „obszarów” w różnym wieku. Kłącza po 15 latach wymienia się. Po 3 latach od posadzenia kłącza wydają kwiaty, ale najpierw trzeba obciąć im stożek wzrostu. Każde kłącze wydaje ok 15 kwiatów na kłącze. Sezon trwa od połowy czerwca do grudnia. Tutaj, podobnie jak na poprzedniej farmie kwiaty zapyla się ręcznie. Dziennie w sezonie jest do zapylenia ok 1000 kwiatów na całej plantacji.
Tutaj kupujemy zafoliowane laski wanilii (ok 20g za 25€). Pani twierdzi, że hermetycznie zamknięte wytrzymają ok 4 lata, a za 2 lata trzeba wymienić folię w której są trzymane.
Destylarnia Pari Pari
Przestawiamy się do zatoki Tapuamu i stajemy na bojce destylarni Pari Pari. Wodujemy łódkę i płyniemy do pobliskiego porciku, gdzie ją zostawiamy. Idziemy do destylarni Pari Pari – to mała prywatna destylarnia. Mają własną trzcinę cukrową, ale dokupują jeszcze od lokalnych rolników. Pierwsza fermentacja odbywa się w dużych plastikowych pojemnikach, następnie trochę sfermentowany sok przelewa się do alembika, gdzie najpierw jest podgrzewany do ok 65ºC, żeby oddzielić metanol (który jest później sprzedawany jako alkohol przemysłowy). Kolejny etap to już destylacja etanolu – otrzymuje się 90-95% rum, który następnie jest rozcieńczany i rozlewany do beczek. Używają różnych beczek (z dębu francuskiego, amerykańskiego część po burbonie i część wypalana). Destylarnię zwiedza się za darmo (w pakiecie jest degustacja jednego rodzaju rumu). Czynna w godzinach 9-17 od poniedziałku do soboty, a w niedzielę od 9 do 12.
Destylarnia Rumarie Mana’o
Kolejna destylarnia jest zaraz przy porcie – otwarta od 8:30 do 17:30 od poniedziałku do soboty a w niedziele od 8:30do 12. Zwiedzanie jest za darmo, a po zwiedzaniu degustacja kilku gatunków rumu. W tej destylarni dużo eksperymentują z gatunkami rumu, dodając różnych składników – mają rum waniliowy, anyżowy, zwykły biały 50% (bardzo smaczny) i beczkowy (o dziwo dla nas gorszy od białego). Nasza przewodniczka dobrze mówi po angielsku. Okazuje się, że ich rum robiony jest z 12 gatunków trzciny cukrowej (różne gatunki trzciny dają różny aromat i różną ilość alkoholu.
Farma pereł Iaorana
Idziemy na piechotę do kolejnej farmy pereł. Zwiedzanie jest za darmo. Tym razem oglądamy proces wszczepiania „jądra” do perłopławu i dowiadujemy się po czym można poznać jakiego koloru będzie perła (zależy od koloru muszli części „męskiej” czyli kawałeczka czarnego nabłonka dodawanego do wszczepianego jądra). Kolejny etap to nawiercenie otworku w muszli (trzeba uważać, żeby nie uszkodzić małży) i przymocowanie małży do specjalnej zamykanej „siatki” do siatki przywiązuje się linkę określonego koloru. Po tym i po miejscu poznaje się z kiedy dana partia ostryg jest. Perła rośnie co najmniej 18 miesięcy.
Bora Bora
Bojkowisko Povai (przy Tuuraapuo)
Dużo bojek, głównie białych, ale są też innego koloru – nie znalazłam informacji czym się różnią. Obok buduje się (albo remontuje) ładny hotel Bloody Mary – termin zakończenia robót nieznany, ale codziennie od 9 do 17 pracuje koparka i kafar – trochę hałasują.
Po wschodniej stronie zatoki jest druga budowa. Z bojkowiska jest ok 30 min płynięcia naszą łódką do przystani miejskiej. Postój na bojce kosztuje 4000XPF za dobę, a facet przypływa po opłatę
Vaiati
Stolica wyspy z przystanią promową. Przypływają tutaj też łodzie ze statków wycieczkowych.
Samo miasto nie jest bardzo rozległe – przejście z jednego końca na drugi spacerkiem zajmuje nam ok 1 godziny. Wszędzie jest pełno sklepów z perłami różnej jakości i w różnej cenie. Miejscowość robi wrażenie typowej miejscowości letniskowej, chociaż są też normalne sklepy spożywcze i przemysłowe. W centrum trochę stylizowanych domków krytych „strzechą”, a poza centrum normalne domy z płotami.
Hotele na Bora Bora
Na głównej wyspie jest normalnie, a wszystkie hotele i chatki stojące w błękitnej wodzie są na motu (wyspach na obrzeżach rafy) rzeczywiście jest piękna błękitna woda i biały piasek.
A w tym pływają jeszcze manty i delfiny – bajka.
Maupiti
Kolejna wyspa w archipelagu wysp towarzystwa którą planujemy odwiedzić. Płyniemy tam z Bora Bora. Niestety wejście do atolu jest bardzo wąskie, a na samym początku wejścia jest przeciwny prąd ok 4kn (mapa mówi, że może dochodzić do 9kn) – rezygnujemy – to za dużo dla nas – płyniemy na Raiatea.
Huahine
Wyspa oddalona ok 20Mm od Raiatei.
Kotwicowisko Fare
Kotwicowisko na zboczu rafy. W północnej części nie ma piasku-jest tylko biały koral i trochę kamieni– kotwica nie trzyma. Obok jest zatoka Fiti, ale tam lokalni ludzie nie pozwalają na kotwiczenie (na końcu są farmy pereł). Kotwiczymy w południowej części kotwicowiska – okazuje się, że na krawędzi rafy jest piasek i kotwica dobrze trzyma. Stajemy na 3m. Wokoło pływa dużo kolorowych rybek.
Destylarnia likierów Huahina Passione
Destylarnia robiąca głównie likiery bezpośrednio a owoców (ok 18% alkoholu). Robi też mocniejsze owocowe trunki (ok 45%). Wszystkie bardzo smaczne. Można wybrać do degustacji po jednej sztuce z każdego z 4 rodzajów (likier 18%, likier kokosowy 25%, brandy owocowe słodkie 45%-55% i rumy wytrawne – też owocowe 45-55%). Degustacja kosztuje 500XPF za zestaw, ale jak coś się kupi to jest za darmo.
Wypożyczenie samochodu
W mieście na mapie jest wiele wypożyczalni, ale jek próbujemy coś zaleźć to okazuje się, że nie istnieje pod tym adresem, albo jest nie czynna. W końcu decydujemy się na Europcar – istnieje, ma samochód i za w miarę przystępną cenę (7900 XPF za dobę). Jest godzina 16, więc jeszcze mamy godzinę czasu do zachodu słońca więc ruszamy na wycieczkę.
Wyżywienie
Najlepszym sposobem na smaczny i tani obiad jest kupienie gotowego dania – można to kupić w sklepie spożywczym (np. w Super U) – są specjalne podgrzewane lady, albo w lokalnym barku, gdzie jedzenie jest przygotowywane na bieżąco. Z reguły koszt takiego dania nie przekracza 1200XPF czyi ok 11$.
Fare Potee Maeva
Marae służą do hui (spotkań), āhuareka (uroczystości), tangi (pogrzebów), warsztatów edukacyjnych i innych ważnych wydarzeń plemiennych. Mają różne kształty i formy, czasami są to po prostu usypane na ziemi prostokąty z kamieni, czasami mają część z płaskich kamieni ustawionych pionowo, a czasami kamienie ogradzają miejsce powyżej wysokości człowieka.
Kamienne pułapki na ryby
Pułapki na ryby to konstrukcje, do których ryby wpływają i nie mogą uciec. To nie tylko bardzo prosta metoda połowu ryb, ale także prymitywna forma akwakultury , ponieważ pułapka pozwala utrzymać złowione ryby przy życiu.
Uważa się, że tamy dla ryb na jeziorze Maeva powstały w starożytności, za panowania ośmiu wodzostw Maeva. Uważa się, że osiemnaście z tych tam pochodzi z tamtego okresu i pozostawało w użyciu do początku XIX wieku, a ich utrzymanie zmieniało się z powodu rywalizacji między potomkami ośmiu wodzostw, które nimi zarządzały. Zostały one w pełni odrestaurowane dopiero około 1880 roku, za panowania Te-ha’apapy i Teuhe, którzy przejęli je na własny użytek.
Stopniowe ustanawianie francuskiej administracji od 1890 roku doprowadziło do tego, że jezioro i jego linia brzegowa stały się własnością publiczną. Pułapki pozostawiono do dyspozycji mieszkańców, ale system nie był odpowiednio konserwowany i uległ zniszczeniu. Dziś pułapki znów działają.
Droga na południową wyspę – Huahine Iti
Bardzo ładna droga przez północną wyspę (Huahine nui) po drodze mijamy kolejne punkty widokowe – Belvedere. Widoki są obłędne – błękitna woda, bujna roślinność, kolorowe kwiaty.
Farma wanilii Vairupe Vanille
Kolejna farma wanilii – tym razem wanilia pnie się po rurach z siatki wypełnionej w środku włóknem kokosowym. Wanilia zaczyna kwitnąć po 3 latach, po zapyleniu kwiatka musi upłynąć kolejne 9 miesięcy, żeby powstał strąk wanilii. Tutaj zbierają strąki jak już są brązowe.
Anini Mara’e
Anini marae starożytne miejsce ceremonii, zbudowane na południowym krańcu wyspy. Zbudowane z dużych bloków koralowych, to nadmorskie marae zachwyca imponującymi rozmiarami i położeniem na skraju laguny. Jest to stosunkowo nowa relikwia, poświęcona Oro (bogu wojny) i Hiro (bogu złodziei). Kult Oro, któremu towarzyszyły ofiary z ludzi, był niemal ostatnim tchnieniem starożytnej religii przed jej ostatecznym upadkiem w obliczu rosnącego wpływu chrześcijaństwa. W swoich wspomnieniach opublikowanych w 1818 roku misjonarz William Ellis donosi, że ostatni kapłan marae pamiętał co najmniej czternaście ofiar z ludzi.
Świątynia została rzekomo zbudowana dla Ta’aroari’iego, syna Mahine, króla Huahine, pod koniec XVIII wieku. To właśnie tam Ta’aroari’i, wbrew poleceniom ojca, próbował wskrzesić tradycyjne religie, zanim został wygnany przez frakcje w Huahine sprzyjające protestantyzmowi.
Marae to zostało zbadane i opisane przez Kennetha Emory’ego w latach dwudziestych XX wieku, odrestaurowane przez profesora Sinoto w 1969 roku i obecnie jest regularnie konserwowane.
Głównym elementem Anini marae jest jego ahu (ołtarz). Małe platformy, ro’i, były uważane za łoża bogów Oro i Hiro. Pionowe kamienie, ofa’i turui, pozwalały kapłanom i wodzom oprzeć się o nie i odpocząć lub służyły jako pomniki zmarłych wodzów.
Niewielkie marae z kamiennymi słupami w odcinku graniczącym z drogą zostało zbudowane, gdy rodzina królewska adoptowała dziecko niższego rodu. Platforma w pewnej odległości od ogrodzenia wskazuje miejsce, w którym stał dom Oro. Uważa się, że była to niewielka, obecnie nieistniejąca budowla, w której każdy słupek był rzekomo wbijany w ciało ofiary.
Tefarerii viewpoint
To kolejny ładny punkt widokowy na wschodniej części Huahine Iti.
Anguilas Sagradas de Ojos Azules
Po polsku – węgorze z niebieskimi oczami. Niektóre z nich ważą 20kg.
W sercu wioski Fā’ie, w małym strumieniu, żyją słynne węgorze olbrzymie, czyli puhi tari’a. Słyną z niebieskich oczu i rozmiarów, które niekiedy osiągają 2 metry długości. Interpretowane jako dar boży i obietnica życia w dostatku, ich obecność zachwyca zarówno dzieci, jak i mieszkańców.
Miejsce gdzie mieszkają węgorze pokazuje nam lokalny człowiek, który karmi je tuńczykiem z puszki. Miejsce jest dostępne przez cały rok, bez opłaty za wstęp, chociaż człowiek, który pokazuje nam miejsce chce jakiegoś napiwku.
Motu Tresor
Prywatne muzeum muszli – wszystkie muszle właściciel zbierał sam – robi to imponujące wrażenie – w gablotach są ponumerowane i opisane zebrane muszle – na czerwonym podkładzie są muszle, których „lokatorzy” potrafią zabić człowieka – na szczęście jest ich nie dużo. W każdej przegródce są muszle tego samego gatunku, ale różnej wielkości. Jest też mała wystawa pereł z klasyfikacją. Obok jest boutique z ładnymi wyrobami z muszli i pereł, niestety bardzo drogie.
Tahiti
Marina Taina
Po trzech tygodniach wracamy do Mariny Tainy. Tym razem stawiają nas przy kei z super jachtami. Trafiamy idealnie, bo wieczorem na kei jest impreza organizowana przez firmy z Australii. Jest grill, tańce tahitańskie, wino, piwo i dużo dobrego jedzenia.


















































