Wyspa Wielkanocna-Raivavae

Wyspa Wielkanocna-Raivavae

Data: 14.03-28-04.2026
Trasa: Hanga Roa-Pitcrain-Mangareva-Rivavare
Mile/godziny: 2217Mm/499h

Wyspa Wielkanocna

Zaopatrzenie

Warto kupować lokalne warzywa i owoce – mają dużo avocado, mango, pomidorów, cebuli i różnych cytrusów. W sklepach jest trochę nabiału i całkiem dobre zaopatrzenie w pozostałe produkty spożywcze (większość przypływa statkiem z Chile). Ceny o dziwo całkiem przystępne, drożej niż w Panamie, ale taniej niż na wyspach ABC.

Odprawa wyjściowa

Procedura jest prosta – trzeba pójść do Armady i zapłacić za pobyt – my płacimy ok 9000 reso czyli ok 10$. Dostajemy potwierdzenie płatności na ważnym kwicie urzędowym. Można płacić kartą. Potem umawiamy się na odprawę na jachcie – przypływają punktualnie.

Droga do Pitcarin

Wypływamy zaraz po wschodzie słońca czyli ok 8:30. Na początku wiatr jest słaby, ale od rufy, więc stawiamy genuę. Po południu Tomek poleruje okna (wreszcie coś przez nie widać), a reszta załogi myje pokład.

Dzień drugi – niedziela

Wiatr mamy cały czas od tyłu, ale porywy dochodzą do 25kn. Refujemy genuę. O godzinie 11:00 cofamy zegarki na 10:00 – płyniemy na zachód. Powoli zaczynają dojrzewać podarowane owoce – są bardzo smaczne i bez konserwantów. Są tego ogromne ilości, ale może damy radę zjeść zanim się zepsują.

Dzień trzeci – poniedziałek

W nocy przywiewa do 35kn, więc nad ranem zmieniamy genuę na foka. Na obiad banany i sałatka z pomidorów i awokado. Jedna z kiści bananów zżółkła, więc mamy całą szufladę słodkich bananów. Banany są więc na drugie śniadanie, obiad i podwieczorek. W ciągu doby przepływamy 125Mm.

Dzień czwarty – wtorek

Tym razem wiatr słabnie, więc znowu genua wraca do łask.

Dzień szósty – czwartek

Trochę słońca, trochę deszczu. Pojawia się nawet tęcza. Wiatr w miarę stały, fala maleje więc zabieramy się za różne prace jachtowe. Tomek testuje nowy wiatromierz a ja szyję szprycbudę – nitka którą była uszyta nie wytrzymała długotrwałego spotkania ze słońcem.

Dzień siódmy -piątek

Poranna wachta robi przegląd pokładu i codziennie na pokładzie znajduje kilka latających ryb (niestety już martwych). Ściągamy ostatnią kiść bananów, obrywamy banany i chowamy do szuflady. Mamy bananów na jeszcze co najmniej 4 dni.

Dzień ósmy – sobota

Dzisiaj po raz pierwszy na śniadanie od dłuższego czasu są kanapki, a nie placki z bananów 🙂 a na obiad mięso.

Dzień dziewiąty – niedziela

Nad ranem mijamy pierwszą z wysp archipelagu Pitcarin – Ducie. To atol nie zamieszkały. Czasami przypływają tu statki wycieczkowe (właśnie jeden był tu przed nami) podziwiać ładną plażę i rafy koralowe.

Dzień dwunasty – środa

Na noc zredukowaliśmy prędkość, żeby do wyspy dopłynąć za widna. Nad ranem widzimy wyspę – jest wysoka i ma prześliczne klify. Port control zaleca kotwicowisko zachodnie, ale nie mogą zorganizować water taxi ze względu na duże fale. Rzucamy kotwicę i czekamy do jutra.

Pitcarin

Samotna wyspa na Pacyfiku znana z tego, że na niej osiedlili się buntownicy ze statku HMAV Bounty. Na wyspie żyje ok 50 mieszkańców – potomków buntowników. Przy wyspie są dwa kotwicowiska – jedno przy Bounty Bay przy mieście, a drugie przy zachodnim brzegu wyspy.

Przed dopłynięciem należy zgłosić się przez VHF na kanale 80 i zapytać na którym kotwicowisku mamy stanąć. Najlepiej zrobić to w godzinach pracy za widna. Strefa czasowa na Pitcarin to UTC-8.

Można też wysłać maila, albo spróbować kontaktu przez WhastApp (córka Harbor Mastera ma WhatsApp)

Kotwicowisko zachodnie

Z powodu silnego wschodniego wiatru i dużego zafalowania decydujemy się na stanięcie po zachodniej stronie wyspy. Tutaj jesteśmy osłonięci od fal. Pierwszego dnia próbujemy zamówić water taxi (u harbor mastera na kanale VHF 80), ale twierdzi, że jest za duża fala w głównym porcie i żadna łódka nie wypłynie. Po stronie zachodniej jest mały port (a w zasadzie kawałek nadbrzeża) osłonięty od fal.

Następnego dnia rano umawiamy się z Halbor masterem, że odbierze nas z tego porciku o 11. Wodujemy łódkę i Tomek odwozi nas na brzeg.

Odprawa wejściowa i wyjściowa

Po dojechaniu do Adamstown wypełniamy papiery, dostajemy pieczątki w paszportach (wjazdowe i od razu wyjazdowe) i mamy obietnicą ZARPE na następny dzień.

Zwiedzanie wyspy

Cała wyspa ma 4 x2 km. Po wyspie prowadzą liczne szlaki piesze o długości od 1km do 7km. Wszystkie dobrze oznakowane, na każdym skrzyżowaniu są drogowskazy, a przy szlakach liczne tablice informacyjne. Jedyne miasto to Adamstown nazwane od nazwiska ostatniego „buntownika”, który żył w 1814 roku kiedy na wyspę dopłynął angielski statek i zastał Adamsa, grupę kobiet i dzieci – wszyscy mówili po angielsku.

Umawiamy się na kanale 80 VHF, że ktoś nas odbierze z zachodniego brzegu.

Dzielimy się na 2 grupy. Płyniemy naszą łódką na brzeg do Western Harbour Landing – małego porciku na zachodnim brzegu, skąd kładami jedziemy do miasta. Droga jest błotnista i stroma, na piechotę mimo niecałych 4km szło by się ok 2 godzin. Dojeżdżamy na „centrum” miasta i załatwiamy formalności wjazdowe i od razu wyjazdowe. Dostajemy przewodnika po wyspie – Amerykanina, który postanowił osiedlić się tutaj na stałe.

Wycieczkę zaczynamy spod sklepu, obok jest poczta i kasa wyspy (tam płacimy za odprawę – po 100 NZD od osoby, lunch (po 25NZD od osoby) i skrzynię owoców za 55NZD. Do tego jeszcze dochodzi opłata bankowa za płatność kartą (dane karty kasjer wpisuje na stronie – trzeba do tego nieć odblokowane płatności online).

Kolejno odwiedzamy Adamstown Square z kotwicą z Bounty, obok jest kościół (Adwentystów Dnia 7). Z placu idziemy obejrzeć muzeum z pamiątkami po Bounty i nie tylko. Do muzeum idzie się z przewodnikiem, który ma klucze – to Mark, Amerykanin, który 2 lata temu przyjechał na wyspę z rodziną i postanowił tu zostać. Oprowadza nas dalej po wyspie, oglądamy szkołę ( z zewnątrz), grób Adamsa i jego żony i córki i dalej ścieżką ekologiczną do groty Christiana. Do samej groty nie dochodzimy, bo zbliża się deszcz, a błotnista ścieżka po deszczu jest niebezpieczna. Wracając wstępujemy jeszcze na lokalny cmentarz.

Na wyspie spotykamy lekarza z Polski, który przyjechał tu na kontrakt. Mieszka w dużym domu z kilkoma sypialniami i dużym salonem. Gadamy o wyspie, warunkach życia i różnych drobiazgach.

O 15 idziemy na lunch: jest dużo różnego jedzenia – kurczak, placki kukurydziane, dynia pieczona, makaron w sosie serowym, kalafior z brokułami a na deser ciasto własnej roboty z lodami. Pychota

Po lunchu odwożą nas quadami na zachodni brzeg, po drodze wstępując na punkt widokowy na The Landing Point i wracamy na łódkę.

Następnego dnia na wycieczkę po wyspie jadą kolejne 2 osoby. Oni zwiedzają trochę więcej, mają więcej czasu i lepszą pogodę. Odwiedzają jeszcze St. Paul’s pool – naturalny basen skalny, a wracając wstępują w drodze powrotnej do portu przy Adamstown – rzeczywiście przy tym kierunku wiatru jest niedostępny i The Highest Point – najwyższy punkt na wyspie.

Przy wodowaniu dingy chłopcy mają małą przygodę – łódkę zalewa fala przyboju, ale na szczęście nie moczy silnika.

W sobotę czyścimy dno i w niedzielę wypływamy w kierunku Gambier.

Droga do archipelagu Gambier

Przed sobą mamy 290Mm. Pogoda jest dobra, płyniemy baksztagiem na samym foku. Ok 40Mm od celu naokoło nas rozbudowuje się burza, więc włączamy silnik i uciekamy w przeciwnym kierunku. Po 3 godzinach jesteśmy już bezpieczni i ok 12 wpływamy do atolu Gambier. Przez atol do głównej wyspy Mangareva płyniemy ok 3 godzin. Mijamy całe pola bojek w famach pereł – musimy robić slalom pomiędzy nimi. Ok 16:30 cumujemy na kotwicowisku Rikitea.

Margareva

Główna wyspa archipelagu Gambier o wymiarach 8×1,5km. Mieszka tu większość z 1400 mieszkańców archipelagu. Wzdłuż brzegu Rikitea – głównego miasta na wyspie jest kilka betonowych pomostów – do części można przybić i wysadzić załogę, a przy głównym jest też pływający pomost, gdzie można zostawić dingy.

Odprawa wejściowa

Przed odprawą trzeba wypełnić formularz na stronie Déclaration d’entrée et de sortie de navire de plaisance / Declaration of entry and exit of pleasure vessel · demarche.numerique.gouv.fr

Po wypełnieniu dostaje się numerek, który trzeba pokazać na posterunku żandarmerii. Do odprawy potrzebni są wszyscy członkowie załogi. Urzędnik stempluje nasze paszporty i zapisuje numerek odprawy. Dla obywateli UE czas pobytu na Polinezji Francuskiej jest nie limitowany.

Odprawa odbywa się w budynku żandarmerii na tyłach poczty (takiego żółtego budynku widocznego od strony wody). Obok starego budynku jest wybudowany nowy i cała ekipa jest na etapie przeprowadzki. Urząd działa od poniedziałku do piątku w godzinach 8-12 i 14-18 w soboty 8-12 i 14-17, a w niedzielę i święta od 9 do 12 i od 15 do 17.

Rikitea

Największa miejscowość na wyspie. Jest parę sklepów, szkoła, urzędy no i Katedra św. Michała, znana również jako Katedra Rikitea zbudowana w latach 1839-48 a odrestaurowana w 2011 roku.

Budynek mierzy 48 metrów (157 stóp) długości, 18 metrów (59 stóp) szerokości i wznosi się na wysokość 21 metrów (69 stóp). Może pomieścić 1200 osób i jest trzykrotnie większy od obecnej katedry Notre Dame w Papeete. W rzeczywistości pozostaje największym kościołem na Południowym Pacyfiku.

Konstrukcja jest zbudowana z wapienia koralowego i tynku wapiennego koralowego, mozolnie sprowadzanych tratwami z kamieniołomów w Tauna, Tekava i Kouaku. Dwie wieże zostały zbudowane w latach 1847–1848.

Wnętrze jest bogato zdobione masą perłową. Ołtarz zdobią delikatne perłowe ryciny ostryg z masy perłowej, oprawione w czarne perły.

Zaopatrzenie

Na wyspie jest kilka sklepów, ale zaopatrzenie w nich marne i wszystko jest bardzo drogie. Jedyne co w miarę tanie to warzywa i owoce (kupowane najlepiej od prywatnych osób) , ale tylko te co rosną na wyspie. W zależności od sezonu to papaje, avocado, banany, owoce chlebowca (te jak się uśmiechnie do właściciela, to można dostać za darmo, jak samodzielnie się zerwie) i kokosy (a te z kolei leżą na ulicy). Jest też lokalny rybak, który sprzedaje ryby złowione poza atolem, czyli teoretycznie bez ciguetery. My kupujemy 5 kg mahi-mahi po 700 XPF za 1kg czyli za 3500 XPF.

W sklepach spożywczych zaopatrzenie jest takie sobie, raczej drogo, a warzywa które nie rosną na wyspie (np. cebula , marchewka) są dostępne tylko po dostawie przez statek. Kartą można płacić od 2000XPF.

Knajpy

Na wyspie jest kilka knajp, ale wszystkie są czynne max do 14 i jedzenie trzeba zamawiać – najlepiej przed 12. Obiad kosztuje ok 13000-15000XPF i dostaje się go w opakowaniu na wynos. Wybór jest niewielki.

Zwiedzanie wyspy

Zrobiliśmy kilka wycieczek pieszych po wyspie:

1. Na punkt widokowy Mataiutea na końcu wyspy – to ok 5 km w jedną stronę wzdłuż brzegu głównie po betonowej drodze. Ładne widoki, wszyscy po drodze nas pozdrawiają, a niektórzy nawet oferują podwózkę. Na końcu wyspy w miejscowości Atirikigaro jest pensjonat Chez Jojo. Do punktu widokowego idzie się jeszcze ok 400m głównie ścieżką przez mały lasek granią półwyspy. Z końca widać lagunę, lotnisko i farmy pereł.

2. Wycieczka na drugą stronę wyspy do zatoki Kirimiro przez grań i łuk triumfalny. Na początku wchodzimy betonową drogą aż do stacji przekaźnikowej GSM. Przy stacji skręcamy w prawo i wchodzimy w las. Ścieżka czasami jest słabo widoczna, ale jest . Szlak jest oznakowany pomarańczowymi kropkami na drzewach, a w miejscach stromych zejść lub podejść są liny z supłami w bardzo dobrym stanie. Idziemy granią aż do wysokości miejscowości Kirimiro i tam przy łuku triumfalnym schodzimy w dół do miejscowości, a dalej już drogą wracamy do Rikitea i na łódkę. W sumie wycieczka to ok 11km, ale teren jest dosyć trudny, chociaż las na grani jest bajkowy.

3. Wycieczka na dwa szczyty Mokoto (423m) i Duff-Aurotini (441m). Wchodzimy od strony drogi łączącej obie strony wyspy a wracamy przez Atituti i drogę 12 Apostołów. W sumie przechodzimy ok 14km. Droga na Mokoto najpierw idzie przez las, głównie iglasty, a potem wychodzi na otwartą przestrzeń i pnie się pod górę. Ze szczytu rozciąga się bardzo ładny widok.

Potem granią idziemy na kolejną górę – najwyższą górę na wyspie. Ostatnie 100m wchodzi się trzymając lin – nachylenie stoku jest duże, a śliska trawa nie ułatwia wchodzenia. Na szczęście wzdłuż całej drogi są liny – część z nich ma supły dla lepszego chwytu. Z góry znowu przepiękny widok na całą wyspę i liczne farmy pereł. Zejście do Rikitea zajmuje nam prawie 2 godziny.

Farma pereł Nanihi

Wybieramy się na wycieczkę do farmy pereł po zachodniej stronie wyspy na końcu półwyspu Teaurogo (koniec zatoki Kirimiro). Jedziemy pick-upem z Rikitea do zatoki po drugiej stronie wyspy. Stamtąd łódką do miejsca produkcji pereł.

Czarne Perły z Gambier są znane na całym świecie. Wody Archipelagu Gambier są wyjątkowo czyste, bogate w plankton i stwarzają idealne warunki do hodowli pereł.

Perły te uważane są za jedne z najpiękniejszych i najcenniejszych na świecie ze względu na swój wyjątkowy połysk, głębokie, nasycone kolory i wysoką jakość. Ich rzadkość i zachwycające naturalne odcienie sprawiają, że są bardzo poszukiwane. W przeciwieństwie do innych pereł, czarne perły są naturalnie ciemne, niebarwione. Mogą występować w szerokiej gamie kolorów poza czarnym, w tym w kolorze pawiej zieleni, bakłażana, niebieskiego, srebrnego i złotego.

Etapy produkcji pereł:

1) Produkcja muszli:

Do hodowli muszli wykorzystuje się ciemne plastikowe „puchatki”, przypominające miejsca, w których muszle przyczepiałyby się w naturze. Młode muszle są uwalniane od matki i przyczepiają się do wstążki. W dawnych czasach wykorzystywano do tego celu drzewa, ale obecnie, plastik jest bardziej wydajny i preferowany przez wszystkich hodowców pereł. Plastikowe wstążki są ponownie wykorzystywane.

2) Hodowla ostryg:

Młode ostrygi odcina się z plastikowych tasiemek i umieszcza się w ochronnych osłonkach w wodzie. Proces ten składa się z dwóch etapów, w zależności od wielkości muszli. Osłonki te są czyszczone co trzy miesiące słoną wodą pod ciśnieniem, aby muszle były zdrowe.

3) Wszczepianie pereł:

Proces ten rozpoczyna się od zarodka perły. Zarodek to okrągły koralik z innej muszli, który wraz z tkanką płaszcza jest umieszczany w ostrydze, tworząc perłę. Zarodek perły najczęściej pochodzi z rzeki Missisipi w USA. Proces umieszczania zarodka perły w muszli wymaga precyzyjnej operacji.

Większość mięsa wewnątrz ostrygi jest ponownie wykorzystywana jako nawóz w ogrodzie właścicieli tej farmy pereł. Jedyną jadalną częścią jest mięsień, którego spróbowaliśmy na surowo. Jest pyszny i ma delikatny smak.

Wycieczka kosztuje 8000XPF od osoby i w ramach wycieczki dostajemy własnoręcznie wydobytą perłę, muszlę dla chętnych, napój i kawałek pomelo.

Wyspa Taravai

Druga co do wielkości wyspa w archipelagi Gambier. Obecnie ma 8 stałych mieszkańców. Jest pensjonat, kościółek i 2 gospodarstwa.

Stajemy w zatoce Onemea, śliczna zatoczka, kotwiczymy na 13 m na piasku poprzeplatanym kamieniami, ale kotwica trzyma dobrze. Znakomite warunki do snurkowania, śliczna kolorowa rafa blisko powierzchni wody (czasami nawet trochę za blisko).

Barbeque u Valerie

W niedziele, jak jest ładna pogoda Valerie i Hevre robią barbeque na świeżym powietrzu. Startują ok 12 w południe. Jest kurczak na 2 sposoby, breadfruit, ryż i sos. Jest też do picia wino, piwo i to co ktoś przyniesie, na deser kawa i ciasto. Całość kosztuje 2500 XPF od osoby. Na BBQ płyniemy naszym „torpedowcem”.to ok 4Mm – więc droga zajmuje nam ok 2 godzin w 1 stronę, ale w summie warto. Oprócz nas są jeszcze 3 łódki – sami Francuzi, ale ci przypłynęli przez wąskie przejście żaglówkami. Dla nas niestety jest za płytko. Po posiłku wszyscy grają w bule, ale my musimy wracać, żeby przed zmrokiem wrócić na naszą łódkę.

Droga do Raivavae

Startujemy w poniedziałek ok 8 rano. Przez lagunę płyniemy na silniku, a za barierą rafową stawiamy genuę. Wieje ok 9kn, wiatru i płyniemy z prędkością 3kn ale przynajmniej w dobrym kierunku. Wiatr jest trochę kapryśny, czasami wieje słabiej a czasami mocniej, niestety po 2 dniach zmienia kierunek na taki w którym chcemy płynąć i spada do 5kn, więc włączamy silnik. Wszystko zgodne z prognozą. Kolejne dni to trochę na żaglach a trochę na silniku, aż po 5 dniach w sobotę wiatr zagościł na dobre i to z dobrego kierunku.

W sobotę płyniemy razem z ogromnym stadem delfinów – trwa to prawie godzinę a delfinów jest kilkadziesiąt – prześliczny spektakl.

Raivavae

Wyspa w archipelagu Australes. To jedyna wyspa w tym archipelagu, gdzie miejsce miejsce na kotwicowisku trzeba rezerwować przez stronę https://escales.gov.pf/home . Maksymalnie można stać 72 godziny. Jedynie w przypadku awarii albo złej pogody można ten czas przedłużyć.

Przybycie należy zgłosić w biurze żandarmerii, gdzie powinni pokazać się wszyscy członkowie załogi wraz z paszportami i dokumentami jachtu. Na posterunku jedna osoba mówi trochę po angielsku. Pokazujemy paszporty, dokumenty jachtu, ustalamy, gdzie dalej popłyniemy i kiedy, a pani żandarm załatwia Januszowi transport na lotnisko po żonę. Kupujemy jeszcze olej do wymiany w przekładni S-drive- niestety musimy wymienić uszczelkę w s-drivie, ale to wymaga wyciągnięcia jachtu z wody.

Możliwość komentowania została wyłączona.